Z takich zabawnych anegdot to cały czas za mną chodzi różnica w doświadczeniu między rezonansem który miałem w ramach Luxmedu, kontra rezonansem wykonanym na fundusz zdrowia.

Właściwie największą różnicą jest muzyka. W Luxmedzie dostajesz słuchawki, natomiast w publicznie finansowanym badaniu do dyspozycji masz najtańsze zatyczki.

Humorystyczny też był dla mni aspekt1 że dopiero na tym którymś badaniu z rzędu, właśnie wykobywanym na fundusz moja głowa była przeskanowana wykrywaczem metali. Jakby okej, standardy diagnostyczne są mi już z doświadczenia bliskie, ale mimo te pierwsze badania było ze wszechmiar stresujące, biorąc pod uwagi że trzy czwarte badań na początku udaru były wykonywane gdy byłem niprzytomny to stres że mam w głowie jakieś rosyjskie2 nożyczki. Nie ukrywam, że ten symboliczny gest przed pierwszym badaniem w Polsce byłby dość mocno uspokający.

Przypisy

  1. Jakby tak, mnie śmieszą dziwne rzeczy, możecie się przyzwyzcaić.

  2. Tak, operację miałem w Rosji. To się nazywa niezwykła pamiątka z podróży!